|
Ludzie i ZADRA Jeszcze jeden obrazek z życia JEDYNEJ z Henrykowa, czyli naszej nieodżałowanej Zaderki.
Zaderka
dzieliła ludzi na dwie grupy: przyjaciół i wrogów. Koło żadnego człowieka
nie przeszła obojętnie. Była szybka we wszystkim: w nauce, radości,
w miłości i nienawiści. Ta nieliczna grupa osób - przyjaciół była
na specjalnych prawach u Zaderki - nigdy ich nie gryzła, chyba że
przypadkowo. Pozostali ludzie byli narażeni na jej zęby, wystarczyło
spuścić ją z oka! Mieliśmy wiele nieprzyjemności przez jej
"uroczy" charakterek, ale dla nas była najsłodszym,
najwierniejszym przyjacielem. Miała manię pilnowania szczególnie
moich rzeczy, mnie także. Pewnie myślała, że nie potrafię się sama
obronić. Popisowe zagrania Zaderki to jako odpowiedź na pukanie lub
dzwonek do drzwi-otwarcie tychże drzwi i zaatakowanie znajdującego się
za nimi niczego nie spodziewającego się człowieka! Bywało, że drzwi
nie były zamknięte na zatrzask (małe, kręcące się dziecko) a to była
niesamowita okazja wypróbowania ząbków na kimkolwiek. Mówiliśmy o
niej "najpierw gryzie, a potem myśli czy ugryzła właściwą osobę"
W ten sposób mnie uszczypała boleśnie w udo. Ktoś przyszedł po
leki, ale nie zadzwonił do apteki lecz bezpośrednio do mieszkania.
Wyszłam ale zaraz wróciłam po zapomniany klucz. Ledwo wsunęłam nogę
za drzwi, a poczułam ugryzienie. Skończyło się na drobnym siniaku,
może poczuła, że gryzie Panią? Podobna przygoda spotkała moją
(Zadry też) przyjaciółkę. Ta przyjaciółka miała znienawidzonego
przez moją suczkę czarnego doga.
W
tym dniu o którym mowa, Jadzia miała na sobie czarne spodnie. Wchodziła
z kuchni do pokoju (działo się to wszystko u niej w domu) i zza
jakiegoś mebla wysunęło się najpierw coś czarnego. Nie zwracałam
zbytniej uwagi na ponkę leżącą koło moich nóg, gdyż dożycy Tiny
nie było w mieszkaniu. Nastąpił błyskawiczny start i szczeki Zaderki
zwarły się na nodze mojej biednej przyjaciółki! Warkot psa, podwójny
krzyk rozległy się jednocześnie, ale było za późno! Jadzia siniak
pod kolanem nosiła długo, parę miesięcy, wcale nie chciał się cofać.
Dziwne, ale Zaderka nie straciła nic w oczach naszej przyjaciółki.
Komentarz był taki "no cóż, pies się też może pomylić"
Oczywiście
większość tych zębatych przygód kończyła się na strachu, urwaniu
guzika, drobnym siniaku, ale nie zawsze. Dwie takie groźniesze
sytuacje. Pierwsza - Opalałam się na własnym podwórzu, z własnym
psem, ale znając swoją sukę doszłam do wniosku, że trzeba ją uwiązać.
Zrobiłam to używając w tym celu dwóch smyczy i drzewa przy którym
leżałam na leżaku. Przymknęłam oczy wygrzewając się w słońcu.
Nagle usłyszałam wrrrr, podwójny trzask (to pękały smycze) i
kobiecy wrzask. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak Zadra wisi na udzie
naszej sąsiadki. Mój krzyk zmiótł Zaderkę, ale sąsiadce niewiele
już to pomogło. Została bez spódnicy (rozerwana i zerwana) z
rozerwanym, krwawiącym udem.
Drugi
przypadek - już w nowym miejscu. Do córki przyszła koleżanka. Psy
(Czekan i Zadra) zostały zamknięte w pokoju, ale jak się okazało
niezbyt skutecznie (pewnie tylko na klamkę, nie na klucz). Przy
wychodzeniu zrobił się ruch, psy skorzystały z zamieszania i dopadły
gościa. Ja, chcąc ratować przed pogryzieniem dziewczynę złapałam
Zaderkę za kudły, drugą ręką przytrzymując Czekana aby się nie włączył
do rozgrywki. Efekt interwencji, nie dość że mało skuteczny okazał
się dla mnie bardzo bolesny. Psy pociągnęły mnie za sobą, pozbawiły
równowagi, przewróciłam się na schodach po drodze uderzając głową
o kaloryfer. Mogłam się zabić a i tak nie uratowałam spódnicy gościa.
No może jednak uchroniłam ją przed pogryzieniem. Zadra
- czort w psiej skórze, a dała nam tyle radości przez całe swoje życie!
|